Są w Warszawie miejsca, w których aż prosi się o parkingi, a nie… drzewka. Wizja zielonego miasta jest piękna – i owszem – jednak trudno nie odnieść wrażenia, że chwilami w tym wszystkim brakuje odrobiny zdrowego rozsądku, a przynajmniej refleksji.
Tak właśnie jest chociażby na ul. Andersa gdzie pod numerem 30 od lat mieści się siedziba Wojewódzkiego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności.
Jak sama nazwa wskazuje, to miejsce, którego petenci nie są osobami w pełni sprawnymi, więc często mają problemy z dotarciem komunikacją miejską na komisje lekarskie. Muszą korzystać z transportu samochodowego. I tu dochodzimy do sedna sprawy i problemu, o którym informuje czytelniczka:
„Jesteśmy tu regularnie od lat z córką. Z parkowaniem zawsze był problem, ale po remoncie jest jeszcze gorzej! Wzdłuż ulicy zabrano kilka miejsc parkingowych po to, by poszerzyć teren zieleni. Czy naprawdę to dla osób niepełnosprawnych jest ważne?! Trawka i drzewka?! Dzięki temu poczują się lepiej?! Żeby zostawić samochód trzeba kluczyć po okolicznych uliczkach i przy odrobinie szczęścia wcisnąć się gdzieś kilkaset metrów od WZON-u. Gorzej jak wszystko jest zajęte, a tak też się zdarza! No, ale człapiemy patrząc na miejsca gdzie wyrośnie trawka i zazielenią się drzewka. Cudowna przemiana na rzecz niepełnosprawnych! Piękna, zielona Warszawa! Szkoda tylko, że nie nadaje się chwilami do normalnego życia!”




